Duchowa schizofrenia

Dodano: 06/05/2015 - Nr 18 z 6 maja 2015

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Po śmierci Władysława Bartoszewskiego wyczuwalne było oczekiwanie mainstreamu, jak zareagują liderzy prawicy, jak zachowa się PiS.  Nadstawiano uszu, czy dla Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy śmierć byłego więźnia Auschwitz, uczestnika Powstania Warszawskiego, antykomunisty nie stanie się przyczynkiem do oceny jego zaangażowania politycznego z ostatnich lat. Czekano, kto pierwszy nie wytrzyma i przypomni słowa, jakie padły pod adresem opozycji i jej elektoratu. Na próżno. O zmarłym wypowiadano się godnie, z należnym szacunkiem, podkreślając tylko piękne karty biografii. Do dnia pogrzebu. Tym, który złamał tę zasadę, okazał się Donald Tusk. Przypominając buczenie podczas  obchodów rocznicy Powstania, w pośredni sposób przywołał zachowania zmarłego, o których zgodnie uznano, że należy milczeć. Natychmiast stanęły nam przed oczami obrazy z 2010 r. i tamtej kampanii Bronisława Komorowskiego i ogłoszona przez Andrzeja Wajdę wojna polsko-polska. Wspominając reakcję
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze