Etyka jest jedna Jak niepodległość

Wyolbrzymianie żałosnych „sankcji” Zachodu to fałsz proporcji mający nas przekonać, że wystrzały w powietrze wyrządziły niebywałe szkody; zagłuszanie ukraińskiego wołania o pomoc krzykami o Wołyniu – to dziś dywersja, rozrywanie sojuszu, który może być zbawienny dla przyszłości tej części Europy. Mówienie, iż tylko brak broni i manifestowanie słabości – gestem psa – nas ocali, to podstęp ułatwiający wrogom zmasakrowanie nas bez strat własnych

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, / Zapomnij o mnie”. Więc próbujemy pamiętać – choć pamięć to straszna, niezborna i często niesprawiedliwa. Nasza historia przypomina koszmar senny. 
Czechosłowacja. Wymordowani jeńcy ze Stonawy 
Południe kraju, mała, beskidzka miejscowość Stonawa. Dziś tuż poza granicami Polski. Historycznie należała przez wieki do Księstwa Cieszyńskiego, geograficznie – do krainy zwanej Zaolziem. Według austriackiego spisu w 1900 r. po polsku mówiło w Stonawie 3081 osób (98, 3 proc.), po niemiecku – 29 (0,9 proc.), po czesku 4 osoby (0,1 proc.). Na początku 1919 r. na Śląsk Cieszyński napadli „legioniści” płk. Josefa Šnejdárka. Zajęli Karwinę, Jabłonków, nawet Cieszyn i Ustroń, zabijali żołnierzy i cywilów. 26 stycznia w Stonawie zabili 20 jeńców z 12. Wadowickiego Pułku Piechoty. Podobnych ofiar było wiele – zidentyfikowano ponad 40. Ciała pokłute bagnetami, zmasakrowane kolbami pozostawiano „na postrach”, nie pozwalając grzebać. 
W 2012 r. na Górze Południa członkowie kombatanckiej organizacji ČsOL  wystawili obelisk ku czci Šnejdárka, pod pomnikiem zaczęły się odbywać szowinistyczne spotkania, od 2014 r. odbywa się Zimowy Marsz Legionowy (Zimní Legiomarš) z Bystrzycy na Górę Południa dla uczczenia walk z Polakami. 
Litwa. Wzgórza
Ponarskie krwawią
Ze Wzgórz Ponarskich koło Wilna spływa kilka strumieni. Podobno jeszcze po wojnie zabarwiały się krwią. Najwięcej zamordowano tu Żydów, potem Polaków, potem jeńców sowieckich, szacunkowo...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: