Wątpliwy projekt

Z inicjatywy Chin Ludowych powstaje Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). Do projektu przystąpiło 57 państw – oprócz Chin i krajów azjatyckich są to m.in. Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Polska, a także Australia. Natomiast Belgia, Irlandia, Japonia, Kanada i USA zdecydowały, że na razie nie podejmą inicjatywy, o której tak mało jeszcze wiadomo

Wiele z rządów podjęło decyzję o wstąpieniu do AIIB po  przeprowadzeniu analiz, a także wstępnych negocjacjach ze stroną chińską. Wydaje się, że jednym z rządów, który zgłosił akces do inicjatywy bez głębszego przygotowania, a nawet jednolitego stanowiska, jest Polska. Nic więc dziwnego, że wydawana na Tajwanie gazeta „Epoch Times” stwierdziła, iż przesłanki dotyczące przystąpienia Polski do chińskiego AIIB wskazują na upośledzenie umysłowe naszego rządu.
Projekt pełen wątpliwości
Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych z siedzibą w Pekinie ma zostać utworzony do końca roku. Oficjalnie mówi się, że ma on stymulować wzrost inwestycji na terenie Azji w takich gałęziach jak transport, energetyka, telekomunikacja itp. W rzeczywistości długofalowy cel, jaki Chiny chcą osiągnąć, to wyeliminowanie dominacji Stanów Zjednoczonych w międzynarodowym sektorze bankowym. 
Projekt Pekinu wzbudza wiele wątpliwości. Na czele projektu stoi nie państwo demokratyczne, ale autorytarny reżim, którego zasadą zarządzania nie jest transparentność. Wskazuje na to w swoim artykule „Chińskie przewodnictwo rzuca cień na AIIB” chiński dysydent i komentator prawicowy Cao Changqing. Cao uważa, że słabe doświadczenie ChRL w inwestowaniu i finansowych inicjatywach na arenie międzynarodowej nie wróży dobrze projektowi. Do tej pory większość inwestycji zagranicznych Pekinu kończyła się ogromnymi stratami. I tak np. chińskie zaangażowanie w Wenezueli, wspierające antyamerykańskiego Chaveza, to dziś dług Caracas wobec Pekinu wynoszący 20 mld USD. Port budowany przez Chiny w Kolombo w Sri...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: