Nadwyżki stylu, zgroza w normie

Nie lubię jego „Aktora”, nagrodzonego Oscarem A.D. 2012. Obraz był powtórką z kina niemego i łatwych dylematów tamtego czasu. Estetyczne naśladownictwo czy wydmuszka Hazanaviciusa, zalecała się warsztatową zręcznością, ale nie zapowiadała osobowości zdolnej się mierzyć z wyzwaniami tu i teraz.

Tymczasem Hazanavicius porwał się na opowieść o inwazji Rosjan na Czeczenię oglądanej z pozycji dziecka. Łaska krytyki na pstrym koniu jeździ. Co kiedyś było zaletą (gra Bejo, żony reżysera, i dyscyplina formalna), teraz zebrało cięgi na festiwalu w Cannes.
Fakt, jest w „Rozdzielonych” oczywistość przesłania, rozdania ról i kształtu opowieści. Ale są też wstrząsające
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: