Gry prostaczków z kamienicy

Dodano: 18/03/2015 - Nr 11 z 18 marca 2015

Maciej Parowski \ Film

Królikiewicz nie robi miłego kina. Woli wbijać widzom haki w mózg i zawieszać na nich koszmarne obrazy. Dobrze pamiętam jego parę upokorzonych i dumnych morderców z „Na wylot”, z którymi jako młody krytyk nie mogłem sobie poradzić. Albo bezwstydne błazeństwa figur z „Wiecznych pretensji” czy szarpiącego się na socjalnej i politycznej smyczy „Tańczącego jastrzębia”. W „Pretensjach…” zdumiewały słowotoki bohatera, grał go krytyk, filozof, potężny i witalny Andrzej Lipiński. Dziś wychudzony, skupiony wraca w „Sąsiadach” jako surrealna postać Noblisty – chirurga cudotwórcy i pajaca, okrutnika i kanciarza. Jest to  aktorstwo porażające i nośne. Lipiński nie parodiuje jednego medycznego dygnitarza, daje esencję bezczelności całej kasty.    Film powstał na podstawie opowiadanek Adriana Markowskiego. To proza absurdu dla smakoszy, autor notuje, raczej kreuje tiki, gesty, gry prostaczków w kamienicy, w której wszyscy mają się na widoku. Język jest tu do bólu oszczędny,
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze