Gry prostaczków z kamienicy

Królikiewicz nie robi miłego kina. Woli wbijać widzom haki w mózg i zawieszać na nich koszmarne obrazy. Dobrze pamiętam jego parę upokorzonych i dumnych morderców z „Na wylot”, z którymi jako młody krytyk nie mogłem sobie poradzić. Albo bezwstydne błazeństwa figur z „Wiecznych pretensji” czy szarpiącego się na socjalnej i politycznej smyczy „Tańczącego jastrzębia”.

W „Pretensjach…” zdumiewały słowotoki bohatera, grał go krytyk, filozof, potężny i witalny Andrzej Lipiński. Dziś wychudzony, skupiony wraca w „Sąsiadach” jako surrealna postać Noblisty – chirurga cudotwórcy i pajaca, okrutnika i kanciarza. Jest to  aktorstwo porażające i nośne. Lipiński nie parodiuje
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: