Mniej ważni niż psy

Dodano: 18/03/2015 - Nr 11 z 18 marca 2015

SPOŁECZEŃSTWO \ Kilka słów o tych którzy żyją na marginesie

Oto człowiek. Wsiada do autobusu, a ludzie odsuwają się, bo śmierdzi. Kiedyś nawet młody mężczyzna kopnął go, gdy na przystanku otworzyły się drzwi. Wypadł z pojazdu i zdarł skórę z kolan. Oto człowiek. Latem mył nogi w fontannie, więc zawołano Straż Miejską, bo przecież z tych fontann piją psy. Oto człowiek. Kiedy prosi o pieniądze, nie patrzy na ciebie. Nie chce pamiętać litości i pogardy w twoich oczach. Oto człowiek. Bezdomny. Mało kto pamięta, że to człowiek Zgadzają się porozmawiać, bo kupiłam im coś do jedzenia albo dałam jakieś drobne, taktownie nie pytając, czy przypadkiem nie przepiją. A czasem niczego nie chcą, są po prostu zdziwieni, że ktoś pyta, jak trafili na ulicę, zamiast rzucić monetę – tak, rzucić, bo najczęściej dający starają się, by nie dotknąć dłonią dłoni bezdomnego – i jak najszybciej odpędzić od siebie wyrzut sumienia i myśl, że oni istnieją – oni, ta szpetna twarz każdego miasta. Spotkałam ich tam, gdzie żyją – na ulicach. Do noclegowni nie
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze