Pieniądze czy sztuka?

Filip Rdesiński \ Co dzieje się w kulturze

Z Anną Wróblewską, rzecznikiem prasowym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i autorką książki „Rynek filmowy w Polsce”, rozmawia Filip RdesińskiUkazała się Pani najnowsza książka „Rynek filmowy w Polsce”. Tytuł sugeruje, że film to nie tylko sztuka, lecz także biznes. Co dzisiaj liczy się bardziej w polskim kinie: pieniądze, dobry scenariusz, głęboki przekaz? Europa traktuje film jak kulturę, ale i jak przemysł. Oczywiście nie możemy porównywać się z Hollywood. Amerykański przemysł audiowizualny jest wielką globalną marką, która zajmuje 85 proc. światowego rynku. Musimy się z europejskim filmem utrzymać w kinach, zdominowanych przez amerykańskie filmy, podlane tłustym sosem marketingu i marchendisingu (to sprzedaż produktów powiązanych z filmem). Liczą się tak samo i pieniądze, i dobry scenariusz. Choć oczywiście bez pieniędzy nie zrobi się filmu z dobrego scenariusza, a ze złego scenariusza, mając pieniądze, można zrobić film – niestety zły
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze