Duda krzepi!

Coś się zmieniło tamtej soboty. I nie chodzi mi o panikę mainstreamu, nerwowe narady w Pałacu Prezydenckim – podwójne jąkanie się Nałęcza czy nieskrywaną wściekłość wszystkich Lisów i Olejników. Coś się zmieniło w nas. Graliśmy z kolegami tamtego sobotniego wieczoru koncert kabaretu Pod Egidą, na którym, ile mocy, tradycyjnie podnosimy społeczeństwo na duchu. Tym razem po raz pierwszy od bardzo dawna widzieliśmy ludzi, których nie trzeba było podnosić. Przybyli radośni, wyluzowani. Chyba od dawna nie widziałem tylu uśmiechniętych, wyprostowanych obywateli. Pierwszym warunkiem sukcesu jest wiara, że jego osiągnięcie jest możliwe. Że można zmienić Polskę, uwolnić ją z aksamitnych okowów aktualnej koalicji. I po konwencji Andrzeja Dudy setki tysięcy, a może miliony Polaków zrozumiało, że jest możliwie odesłanie Gajowego do Budy Ruskiej, a Starej Lekarki do jakiegoś podrzędnego Zakładu Opieki Zdrowotnej. A przecież zwątpienie było blisko, czego dowodem wpadka wybitnego
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze