Polska wciąż na mieliźnie

Perspektywa wzrostu polskiej gospodarki około 3 proc. w najbliższych latach nie wystarczy, by myśleć o szybkim dogonieniu gospodarek zachodnich. Nawet gdy – jak obecnie – przeżywają one okres stagnacji, a 3-proc. wzrost należy do najwyższych w Unii. Co istotne, spodziewany w najbliższych latach wielomiliardowy strumień funduszy unijnych nie będzie w stanie zwiększyć tak niskiej, jak na nasze potrzeby, stopy wzrostu

Jak twierdzą ekonomiści, dopiero co najmniej 4-proc. wzrost PKB, z jakim mieliśmy do czynienia przez większą część ostatniego 20-lecia, może realnie zbliżyć Polskę do średniego poziomu unijnego. Mimo sporych postępów w tej dziedzinie w ostatnich latach, obecnie PKB w Polsce w przeliczeniu na mieszkańca wynosi wciąż tylko ok. 60 proc. średniego PKB w Unii. 
Dla konsumentów dobre, dla gospodarki niekoniecznie 
Dla konsumentów niska inflacja czy – jak obecnie – deflacja to dobra wiadomość. Niedrożejące towary w sklepach pozwalają zaoszczędzić trochę pieniędzy. Dla gospodarki jest to jednak niepokojący sygnał, świadczący o słabym popycie wewnętrznym i – w dłuższej perspektywie – o jej stagnacji. Prawdopodobnie taka sytuacja nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie. Jak wynika z „Raportu o inflacji NBP, listopad 2014”, w tym roku, jak również w latach 2015 i 2016, czeka nas 3–3,2-proc. coroczny wzrost PKB. Do takich wniosków skłania spodziewana niska inflacja, oscylująca w tym okresie wokół 1 proc. rocznie.
Niepewność światowej koniunktury
Na listopadowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej niektórzy jej członkowie podkreślali, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż wzrost gospodarczy w Polsce będzie jednak niższy niż zapowiadany. Zachodzi bowiem ryzyko długotrwałego niskiego wzrostu w strefie euro. Autorzy raportu NBP wskazują, że ze względu na problemy strukturalne obecne osłabienie koniunktury w strefie euro może się przedłużyć. 
Ponadto w okresie 2014–2016 r. należy się spodziewać zmniejszającej...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: