Autorytaryzm polakierowany europejsko

Nikt w najgorszych snach nie mógł przypuścić, że zdarzy się to, z czym mamy obecnie do czynienia. Liczba nieprawidłowości i nieważnych głosów, absurdalnie wysoki wynik PSL, rozbieżność między exit polls a podawanymi oficjalnie rezultatami, kompromitująca długość czasu liczenia głosów i niesprawność systemu informatycznego uczyniły z tych wyborów jedną wielką tragifarsę

Tuż przed wyborami uczestniczyłem w spotkaniu ekspertów współpracujących z PiS. Dyskutowano o tym, czy w czasie poprzednich wyborów samorządowych mogło dojść do przypadków manipulacji wynikami oraz o tym, jak zapobiec ewentualnej powtórce takich praktyk. Uczestnicy byli podzieleni w ocenie sytuacji. Zaproszony z zewnątrz politolog przekonywał, że jego analizy prowadzą do wniosku, iż duża liczba nieważnych głosów w pewnych okręgach da się wytłumaczyć inaczej niż świadomą manipulacją wynikami, że to po prostu efekt pomyłek ludzi. Trudno było się jednak zgodzić bez zastrzeżeń z tym wyjaśnieniem. Podejrzenie, że wyniki są fałszowane, towarzyszy nam już od paru lat. Na wielu spotkaniach wyborczych ludzie zgłaszali swoje wątpliwości i mówili o rosnącym zniechęceniu do udziału w wyborach i do polskiej demokracji w ogóle. Zawsze te opinie wydawały mi się przesadzone. Nie miałem racji.
Wyborcza tragifarsa
Nikt w najgorszych snach nie mógł przypuścić, że zdarzy się to, z czym mamy obecnie do czynienia. Liczba nieprawidłowości i nieważnych głosów, absurdalnie wysoki wynik PSL, rozbieżność między exit polls a podawanymi oficjalnie rezultatami, kompromitująca długość czasu liczenia głosów i niesprawność systemu informatycznego uczyniły z tych wyborów jedną wielką tragifarsę.
Jeden sposób wyjaśnienia tego, co się stało, to skrajna nieudolność PKW, a także wielu lokalnych komisji wyborczych. Ta nieudolność jest jednak tylko jednym z mnożących się objawów postępującej niesprawności państwa. Już nawet nie udaje sie zagwarantować najprostszych rzeczy, jak...

[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: