Bunt i nadzieja Polaków

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Nie potrzebują uczonych raportów, nie analizują wskaźników PKB, by wiedzieć, że kluczem do zrozumienia sytuacji w Polsce jest ekonomia. Są za młodzi, by pamiętać 1989 rok, ale Okrągły Stół jest dla nich raczej symbolem patologicznej transformacji, a nie zwiastunem odzyskanej wolności. Skutki grabieżczej prywatyzacji czują na własnej skórze. Tam gdzie mieszkają, propagandę rządu o „najlepszym dwudziestopięcioleciu w historii Polski” weryfikuje brak pracy i perspektyw. Wielu z nich przyjechało do Warszawy z miejscowości, gdzie jedyne inwestycje to kolejne zagraniczne supermarkety. Z nowych lotnisk w Rzeszowie czy Lublinie (którymi chlubi się obecny rząd) ich koledzy odlecieli szukać pracy na Wyspach. Oni postanowili zostać. Dlaczego? Odpowiedzią mogą być biało-czerwone sztandary, które ściskają w rękach, i okrzyk „Bóg, Honor, Ojczyzna”.  Są pokoleniem internetu, dlatego nie działa na nich rzeczywistość kreowana w prorządowych telewizjach. Na swoich profilach
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze