Skazana za wiarę w Chrystusa

W obronie Pakistanki skazanej na śmierć za rzekome bluźnierstwo występują organizacje międzynarodowe, osoby prywatne i niektórzy politycy. Mniejsze zainteresowanie przejawiają przedstawiciele rządów państw. Czy Asię Bibi uda się uratować? 

45-letnia Asia Bibi pochodzi z wioski Ittanwali w Pakistanie. Jest matką pięciorga dzieci. Wyznaje katolicyzm, podczas gdy większość mieszkańców okolicy to muzułmanie. Wprawdzie nie potrafi czytać, jednak w jej domu leży schowana pod materacem Biblia. W czerwcu 2009 r. doszło do sprzeczki między Asią a jej sąsiadami. Jak wynika z relacji rodziny i adwokatów skazanej, podczas pracy w polu napiła się ona wody z pobliskiej studni. Kobiety z Ittanwali uznały, że ujęcie zostało skalane, skoro korzystała z niego chrześcijanka. Stwierdziły, że Asia Bibi musi przejść na islam, aby studnia znowu stała się czysta. 
– Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. A co zrobił Mahomet dla ludzi? – odpowiedziała Asia. Kilka dni później, w tym samym miejscu, otoczyła ją grupa wściekłych mieszkańców wioski. Pobili ją i zawlekli do miejscowego imama. Wprawdzie policja zabrała kobietę na posterunek, by ochronić ją przed linczem, jednak wzburzony tłum wymusił aresztowanie jej pod zarzutem bluźnierstwa przeciw prorokowi Mahometowi. Kodeks karny Pakistanu przewiduje za to karę śmierci. Po trwającym 16 miesięcy procesie Asia Bibi została skazana na szubienicę. Dwa tygodnie temu trybunał apelacyjny w mieście Lahore podtrzymał wyrok. 
Zagrożona w celi
Asia od czterech lat przebywa w więzieniu w warunkach uwłaczających ludzkiej godności. 
– Przebywam w niewielkiej celi – relacjonowała kobieta poprzez swojego adwokata w grudniu 2011 r. – Każdego dnia mogę wychodzić tylko na pół godziny. Z rodziną wolno mi się spotykać na godzinę we wtorki. Dostaję surowe jedzenie, sama je gotuję, ponieważ administracja więzienia boi się, że mogę zostać otruta, tak jak inni chrześcijanie oskarżeni o...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: