Obyś cudze dzieci rodziła

Para musi mieć możliwość zapłodnienia in vitro komórkami pochodzącymi od osób trzecich. Dlaczego? Inaczej byłaby dyskryminowana na tle ekonomicznym. To decyzja włoskiego Sądu Konstytucyjnego w sprawie ustawy dotyczącej inseminacji na szkle. Parlament Włoch pracuje nad legalizacją tzw. zapłodnienia heterologicznego, mimo kolejnych głośnych afer, do jakich dochodzi w klinikach

Jednym z wielkich orędowników dopuszczalności zapłodnienia komórkami rozrodczymi pochodzącymi od dawców jest Severino Antinori, kontrowersyjny ginekolog, od lat promujący we Włoszech in vitro. Lekarz ten zasłynął m.in. umieszczaniem ludzkich plemników w jądrach myszy po to, by komórki tam dojrzały. W 2001 r. ogłosił rozpoczęcie prac nad klonowaniem człowieka. Korzystając z komórek rozrodczych kilku par, usiłował stworzyć dziecko mające identyczne geny jak jego ojciec. Dzieci zostały poczęte, ale okazało się, że mają niewielką domieszkę genów matek. Po kolejnych próbach Antinori ogłosił sukces, ale nie przedstawił na to dowodów. Jeden z jego współpracowników, Panayiotis M. Zavos, mówił później, że samo klonowanie się udało, ale embriony nie przyjęły się u żadnej z czterech kobiet, którym je wszczepiono.
Mieć dziecko
swojego syna
Działania Antinoriego były krytykowane nie tylko ze względów etycznych, lecz także dlatego, że nie przynosiły zapowiadanych rezultatów. Wiele dzieci poczętych w wyniku jego eksperymentów miało wady genetyczne, często też dochodziło do poronień i martwych urodzeń. W kwietniu 2014 r. ginekolog usłyszał zarzuty prokuratorskie. Według śledczych, współorganizował wyjazd do Rosji kobiety, która chciała dokonać tam zapłodnienia nasieniem swojego zmarłego syna. W ten sposób złamał kilka przepisów,
m.in. zakaz wykorzystywania spermy martwej osoby. Za swoją nietypową usługę miał wziąć 78 tys. euro. Według adwokata, śmiertelnie chory syn zdążył oddać matce nasienie, gdy jeszcze żył. Sprawa jest w toku, a lekarz pozostaje na...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: