Niezatapialna Dilma

Stracone miliardy, 39 oskarżonych, widowiskowe zatrzymania – Brazylia żyje wielką aferą korupcyjną, która mogłaby zakończyć karierę prezydent Dilmy Rousseff. Na razie jednak nie tylko jej nie zakończyła, ale nawet nie przeszkodziła pani prezydent w reelekcji. Cztery lata rządów Rousseff pokazały, że jest ona mistrzynią w wychodzeniu cało z opresji

Naród brazylijski chce zdecydowanej walki z wszelkiego rodzaju przestępstwami, w szczególności z korupcją – stwierdziła prezydent Dilma Rousseff, rozpoczynając swoją drugą kadencję. Podczas czterdziestominutowego przemówienia wspominała o korupcji 10 razy. Nie był to przypadek – tuż przed wyborami 23 osoby trafiły za kratki w związku z aferą łapówkarską w Petrobrasie, firmie będącej flagowym okrętem brazylijskiej gospodarki. Naftowy gigant posiadający złoża w samej Brazylii, a także w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i krajach afrykańskich, jeszcze trzy lata temu był wart 160 mld dolarów i zajmował 8. miejsce na liście największych firm świata magazynu „Forbes”. W połowie listopada zeszłego roku policja zatrzymała 23 osoby sprawujące menedżerskie funkcje w Petrobrasie i 10 innych wielkich przedsiębiorstwach robiących z nim interesy. Już wcześniej inne 23 osoby znajdowały się w areszcie, a za 49 rozesłano listy gończe. Niedawno na lotnisku w Rio de Janeiro zatrzymano byłego dyrektora ds. zagranicznych, który usiłował uciec do Londynu. Akty oskarżenia sporządzono już wobec 39 osób. Podejrzanych jest co najmniej 85. Na ich kontach zabezpieczono łącznie 300 mln dolarów.
Straty pod okiem pani prezydent
Brazylijski gigant topił pieniądze w inwestycjach w stanie Pernambuco i w Argentynie. Kompletną klapą okazały się interesy prowadzone w amerykańskiej Pasadenie. Belgijska firma Astra posiadała tam rafinerię i złoże, które kupiła za 140 mld dolarów, wliczając w to koszty modernizacji zakładu. W 2006 r. Petrobras zapłacił 360 mln dolarów za 50 proc. udziałów we własności Astry. W dodatku...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: