Trupy w szafie, jeden z dykty

Dodano: 15/10/2014 - Nr 42 z 15 października 2014

Maciej Parowski \ Film

Mam dziwnie mało kłopotów ze „Służbami specjalnymi”. To ciekawy thriller, odsłaniający podszewkę naszego życia politycznego, czyniący wszak chamskie koncesje na rzecz rządzącej opcji. Vega zawiera kontrakt – uchylę kulisy afer, trochę dokuczę, za to z waszego wroga zrobię durnia. Znamienne, że z pierwszego wywiązał się nieźle, z drugiego fatalnie.  Chodzi o WSI, o wkład służb w dziwne śmierci i wolty ostatniej dekady. Tu Vega wiarygodnie rekonstruuje działania tzw. seryjnego samobójcy w przypadku Andrzeja Leppera, Barbary Blidy czy oficera poćwiartowanego jakoby przez syna. Ale rzecz wisi na gwoździu, w który trudno uwierzyć. Draństwa służb zaczynają się dla Vegi po rozwiązaniu WSI przez ministra Macierewicza. Przedtem to były aniołki, a teraz dezinformujący społeczeństwo mordercy, kierowani przez zawieszonego generała (Machnicki), działający przy pomocy ruskich morderczych chemikaliów, przebrań, samozaciskających się stryczków i na czas wznieconego ognia. Oto
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze