Sorry, w Brukseli mamy zły klimat

POLSKA–UE \ Bieńkowska chroniona tylko w Polsce

Na okładce pisma Tomasza Lisa była królową Elżbietą, w mediach podziwiano jej pofarbowane na blond włosy oraz tatuaż. Dzięki nachalnej propagandzie prorządowych mediów ze słabo rozpoznawalnej urzędniczki stała się błyskawicznie gwiazdą. To co pomogło jej w kraju, w Brukseli stało się przyczyną klęski. Okazało się, że brakuje jej elementarnej wiedzy do bycia tym, na kogo ją wykreowano Elżbieta Bieńkowska ma już niemal zapewnioną nominację na jednego z unijnych komisarzy. Będzie więc przez najbliższe lata najważniejszą obok Donalda Tuska przedstawicielką Polski w Brukseli. Jednak to, co wydarzyło się w związku z jej przesłuchaniem w Parlamencie Europejskim, w krajowej polityce, a zwłaszcza w mediach, pokazało jak w soczewce jakość naszego życia publicznego. A zaczęło się od Radka Sikorskiego. To jego przecież Donald Tusk oficjalnie ogłosił kandydatem Polski na prestiżowe stanowisko szefa unijnej dyplomacji. Szybko jednak okazało się, że była to ze strony premiera
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze