Z zadęciem, bez konkretów

Podczas ostatniego ONZ-owskiego szczytu klimatycznego w Nowym Jorku, z udziałem przywódców ponad setki państw, padło wiele okrągłych deklaracji, dotyczących walki z zanieczyszczeniem atmosfery i ociepleniem klimatu. Do podpisania wiążących ustaleń czy uchwalenia konkretnych zobowiązań jednak nie doszło

Za PAP przytoczmy opinię agencji Associated Press, że szczyt nie stanowił żadnej z części trwających międzynarodowych negocjacji, zmierzających do zawarcia światowego traktatu klimatycznego za rok w Paryżu. „Chodziło jednak o to, by poprzez obecność przywódców państw zwiększyć perspektywy osiągnięcia mocnej umowy” – napisała agencja. Z kolei Reuters określił nowojorski szczyt jako „forum do składania niewiążących obietnic”. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon wysłał zaproszenia nie tylko do światowych przywódców, ale także do liderów z sektora finansów, biznesu oraz organizacji społecznych i pozarządowych. Przyjechało ich ponad 15 tys., w tym prezydenci i ministrowie z ponad 120 państw.
Manifestacje ekologów
Jak informowały media, dwa dni przed szczytem setki tysięcy osób demonstrowało jednocześnie w kilkudziesięciu metropoliach na świecie „na rzecz ratowania klimatu i – tym samym – planety”. Manifestacje odbyły się, oprócz Nowego Jorku, m.in. w Londynie, Berlinie, Amsterdamie, Paryżu, Sztokholmie, Rzymie, Madrycie, Delhi, Melbourne, Rio de Janeiro.
W wypowiedzi dla jednego z portali ekologicznych prof. Zbigniew M. Karaczun z SGGW wyraził nadzieję, że nowy rząd Ewy Kopacz przedstawi nowe podejście do polityki klimatycznej. Profesor groził, że blokowanie przez Polskę procesu zmian może pociągnąć za sobą wysokie koszty:  dalsze uzależnianie się od importu surowców energetycznych, marginalizację Polski w debacie na temat polityki klimatyczno-energetycznej, spadek innowacyjności gospodarki. 
Mizerne rezultaty szczytu 
Obrady otworzył gwiazdor Hollywood Leonardo di Caprio, który zaapelował o podjęcie...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: