Runda dla Putina, lecz walka trwa

Jeśli porównać konflikt Rosji z Ukrainą do pojedynku dwóch bokserów, to w dotychczasowych rundach górą na punkty zdecydowanie jest ten pierwszy. Ten drugi, kilka kategorii lżejszy, został zapędzony do narożnika i robi unik za unikiem. Ale ręcznika rzucać nie zamierza. Żadne z trafień nie było nokautujące, a potężniejszy rywal z każdym wyprowadzonym ciosem coraz bardziej się męczy

Gdy na szczycie NATO w Newport prezydent Czech Miloš Zeman stwierdził, że Praga wciąż nie widzi „rozstrzygających dowodów” na rosyjską interwencję na Ukrainie, szef szwedzkiej dyplomacji nie wytrzymał. „Prezydent Zeman powinien zapytać swoich własnych ludzi. Nie wiem, czy Czeska Republika ma wywiad. Ma? No to powinien się ich zapytać” – bulwersował się Carl Bildt.
Putin drażni NATO
W obliczu narastającej rosyjskiej agresji Zachód jest podzielony jak nigdy. Kreml doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Petro Poroszenko powiedział José Manuelowi Barroso, że w prowadzonych rozmowach Władimir Putin ostrzegał, żeby nie liczył za bardzo na UE. Prezydent Rosji chwalił się, że dzięki kontaktom z niektórymi członkami Unii jest w stanie doprowadzić do powstania „blokującej mniejszości” w UE, która uniemożliwi podjęcie decyzji mogących rzeczywiście zaboleć Rosję.
Rosja nie obawia się też dziś NATO. Po szczycie w Newport w Moskwie słychać było głosy lekceważenia. Decyzje Sojuszu nie robią wrażenia na Rosjanach, a dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove póki co bryluje na konferencjach, mówiąc dużo o rosyjskiej agresji i wciąż przyznając się, że Moskwa co rusz czymś Sojusz zaskakuje. Choćby brutalnymi groźbami. Putin miał powiedzieć Poroszence, że gdyby chciał, „rosyjskie oddziały mogłyby w ciągu dwóch dni być nie tylko w Kijowie, lecz także w Rydze, Wilnie, Tallinie, Warszawie lub Bukareszcie”. To oczywiście nie przypadek, że nie wymienił stolicy żadnego z krajów „starej” Europy. Wielu wyśmiało te słowa Putina jako całkowite bajki z militarnego...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: