Sorry, taki mamy rząd

Ekskatechetka na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, urzędniczka, przez którą pasażerowie spędzili Boże Narodzenie w pociągach, jako szef Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury, specjalista od handlu i prywatyzacji, który ma się zająć administracją i cyfryzacją, oraz szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który angielskiego uczył się nie w szkole, lecz podczas pracy w klubie koszykarskim. – Wolałbym, żeby z polskiej drużyny siatkarskiej, obecnych mistrzów świata, stworzono rząd. Lepiej by się znali na tym, co mają robić, niż ta ekipa – podsumowuje Jan Pietrzak, twórca Kabaretu pod Egidą

Jeżeli przypomnimy sobie, jak premier Ewa Kopacz prezentowała nowych ministrów, to proszenie o komentarz kabareciarzy wydaje się jak najbardziej na miejscu. Od Kopacz Polska mogła dowiedzieć się m.in., że Cezary Grabarczyk, czyli nowy szef resortu sprawiedliwości, „kocha ludzi”, a główny konkurent polityczny Donalda Tuska Grzegorz Schetyna jest „gwarantem pełnej współpracy z premierem”. Jednak nowa premier chyba nie do końca wie, kto od czego ma być w tym rządzie, bo Małgorzacie Omilanowskiej, szefowej resortu kultury, przypisała stanowisko ministra szkolnictwa wyższego.
Dr Wojciech Jabłoński sugeruje, aby Ewa Kopacz zastosowała strategię ogrodu różanego, wykorzystywaną przez prezydenta USA Geralda Forda. – Miał on zwyczaj spotykania się z politykami w ogrodzie, tyle że odbywało się to bez słów. Zamiast tego w tle leciała muzyka. Ewa Kopacz także powinna jak najmniej się odzywać – zaleca.
„Kawowe ciotki” na wycieczce w Chinach
Skąd jednak Ewa Kopacz wzięła swoich kabaretowych ministrów? W nowym rządzie niewiele jest nowych twarzy, teki ministerialne dostali politycy dobrze znani opinii publicznej. Wyjątek na tym tle stanowią bydgoska posłanka PO Teresa Piotrowska, która przejęła schedę po bohaterze nagrań „u Sowy” Bartłomieju Sienkiewiczu, i Maria Wasiak, która zamiast Elżbiety Bieńkowskiej będzie ministrem infrastruktury i rozwoju...

[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: