Urok pani premier

To absolutnie nie jest żadna złośliwość. Nowa pani premier jest najcenniejszym nabytkiem PiS-u w Platformie Obywatelskiej (może oprócz Stefana Niesiołowskiego, który wiele lat temu chciał jawnie startować z listy ugrupowania Kaczyńskiego, ale został wysłany na trudniejszy odcinek – kompromitowania PO). Jeżeli ktoś uważa występ Ewy Kopacz w czasie prezentacji rządu za wpadkę, absolutnie nie docenia inteligencji i przebiegłości tej wspaniałej kobiety. Jak silną trzeba mieć motywację, by zdobywając funkcję premiera, zadać tak potężny cios partii rządzącej.

Może to zrobić jedynie prawdziwy Konrad Wallenrod, nawet w sukience. Kto jak kto, ale Konrad przywykł do przebierania się w nietypowe stroje. Łatwo założyć strój wroga, ale zrobić z siebie takiego błazna potrafi tylko ktoś o niezwykłym charakterze i intelekcie. Ileż warta jest wypowiedź „premiery” o nowych zasadach polityki zagranicznej! PiS szukał czegoś, co może zneutralizować 20 proc. zatwardziałych lemingów, i dzięki swojej tajnej broni – Ewie Kopacz – uzyskał więcej, niż chciał. To oczywiste, że na pytanie o wojnę na Ukrainie absolutnie nic głupszego niż wypowiedź szefowej polskiego rządu nie można wymyślić.

To jednak kaszka z mlekiem w porównaniu ze składem personalnym rządu. Stanowiska związane z panią premier obsadzają wyłącznie osoby niekompetentne albo skompromitowane nieudolnością. Za to pozostałe stanowiska, w ramach puli Platformy, zajmują ludzie marzący o tym, by przewrócić dotychczasowy układ obozu władzy. Rewelacyjna okazja, by wysadzić PO w powietrze. Okazja tym większa, że Donald Tusk bez zażartej walki nikomu partii nie odda. Dzięki temu szykuje się nam polityczna jatka – ku uciesze opozycji. Trzeba przyznać, że wpychając panią Kopacz do PO, Jarosław Kaczyński wykazał się niesłychaną brutalnością. Można przecież kogoś nie lubić, ale żeby tak go czołgać? Metody metodami, doceńmy jednak jego przebiegłość. Przewidział wiele lat temu to, że utajniony...
[pozostało do przeczytania 11% tekstu]
Dostęp do artykułów: