Angela M. Droga na szczyt

Krytycy ostatniej biografii Angeli Merkel [w zeszłym tygodniu ukazała się w polskim tłumaczeniu – red.] zarzucają jej autorom wzbudzanie taniej sensacji, demonizowanie „zwykłego życiorysu naukowca w socjalizmie”. Podkreślają np., że nie tylko Merkel, ale i przeszło 90 proc. młodych ludzi w NRD należało do komunistycznej młodzieżówki. I niby czego to ma dowieść? Wyłącznie tego, że te 90 proc. uznało służenie reżimowi za opłacalne. Ale to wcale nie przynależność Merkel do FDJ czy Młodych Pionierów jest w jej życiorysie najważniejsze. O wiele ciekawsze jest środowisko, w którym wzrastała, i ludzie, którzy zaprowadzili ją tam, gdzie jest dzisiaj


14 maja 2013 r. na niemieckim rynku pojawiła się kolejna książka o Angeli Merkel. Jej autorami są dziennikarze – Ralfa Georga Reuth i Günter Lachmann. „Pierwsze życie Angeli M.” to ponad 300-stronicowa opowieść o latach dzieciństwa, studiów, karierze naukowej i politycznej najbardziej tajemniczej polityk zjednoczonych Niemiec. Już we wcześniejszych biografiach Merkel przewijał się motyw jej skrytości, i to niezależnie od stosunku biografa do jej życiorysu. Zmarły w połowie maja ub.r.  prof. Gerd Langguth, autor popularnej biografii kanclerz wydanej w 2005 r., sam stwierdził, że Merkel „ma w sobie coś ze Sfinksa”. Słowa te padły z ust człowieka, który poznał Merkel jeszcze na początku jej politycznej ścieżki, gdy w rządzie Lothara de Maizière pełniła funkcję zastępcy rzecznika prasowego. Sam był też członkiem CDU i miał dobre rozeznanie, co dzieje się na zapleczu partii, kto aktualnie jest namaszczany na wodza, a komu zabije dzwon.

W kwestii Merkel Langguth nie miał wątpliwości. Dla niego była „enerdowską bojowniczką o wolność” z olbrzymim potencjałem, by  zapanować nad zjednoczonymi Niemcami i w 2005 r. przestrzegał Gerharda Schrödera przed lekceważeniem rywalki, która już wtedy miała na swoim koncie kilka politycznych skalpów – od Lothara de  Maizière, przez Günthera Krause,...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: