Pseudo-Chińczyk, oszustka, zakochany milioner

To nie jest pierwszy film Allena z udziałem magii. Przypomnę tytuły z tego tylko tysiąclecia. „Scoop – Gorący temat” i „Poznasz przystojnego bruneta”. Ani te obrazy, ani najnowsza „Magia w blasku księżyca” nie kpią ze sztuczek polegających na wirowaniu stolików, znikaniu przedmiotów, przecinaniu tancerek na pół, teleportacji czy wróżeniu z kart. 

Także inne typy ambitnego kina z ostatnich lat („Hipnotyzer” „Prestiż”, „Iluzjonista”) pokazywały magię serio, jako rodzaj sztuki, a może klucza. Jeśli nie do innego świata i tajemnych mocy, to do naszych potrzeb. „Magię w blasku księżyca” utrzymano w tym duchu – historia zawodowego magika, który ma zdemaskować
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: