O tym, jak młody Wojtyła bronił Okopów św. Trójcy

Dodano: 20/08/2014 - Nr 34 z 20 sierpnia 2014

Jan Paweł II \ Od teatru do poezji Norwida

Karol wyróżniał się talentem i fenomenalną pamięcią, do tego miał piękny, metaliczny głos. Nic dziwnego, że od początku otrzymywał główne role. Relacje na ten temat są oczywiście niepełne, najbardziej wiarygodnym świadkom mieszają się daty i tytuły sztuk […] młody Wojtyła był chłopakiem normalnym, nie stroniącym od zabaw czy od niewinnych romansów, typowych dla młodzieży w jego wieku. (Gdyby takich uczuć nie przeżywał, cóż warte byłoby jego późniejsze wyrzeczenie...). Uprawiał też liczne sporty. Jak większość chłopców z tego podgórskiego miasteczka, jeździł świetnie na nartach, grał w ping-ponga w Domu Katolickim, ale najbardziej przepadał za piłką nożną. Grał przeważnie na bramce – zdobył nawet przydomek „Martyna” – od nazwiska najlepszego polskiego bramkarza. W ataku powodziło mu się również nieźle – w każdym razie przynajmniej raz wybił okno w kościele parafialnym. Czy i to miało wartość symbolu? Chyba nie, choć katolicyzm tamtych lat rzeczywiście przypominał
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze