Krwawa Wanda i witraż w oborze

Dodano: 20/08/2014 - Nr 34 z 20 sierpnia 2014

Maciej Parowski \ Film

Film „Ida”, pracującego u nas i w Wielkiej Brytanii Pawła Pawlikowskiego, został przez Polskę przedstawiony do Oscara. Opowieść o nowicjuszce, która na początku lat 60. opuszcza czasowo klasztor, by z nowo poznaną ciotką szukać grobu rodziców i odkryć żydowską tożsamość – podbiła krajową krytykę, ale nie widzów. Ci woleliby „Drogówkę”, „Układ zamknięty”, „Imagine”, „Chce się żyć”, „Bilet na księżyc”. Reżyser budzi uznanie próbą pokazania spraw ważnych minimalistycznymi środkami. Obraz jest czarno-biały, dialogi oszczędne (i źle słyszalne), sceny urwane, puste miejsca musimy dopełnić wyobraźnią. Oto zakonnice podczas posiłku, stare i nowicjuszki, sam klasztor niczym ze „Śmierci prowincjała” Zanussiego. Przełożona tuż przed ślubami wysyła Idę (skupiona Trzebuchowska) do ciotki (rewelacyjna Kulesza). Nie od razu przypadają sobie do gustu. Ciotka to „krwawa Wanda”, żydowska prokurator skazująca akowców. Siostrzenica Ida jest więc żydowską zakonnicą. Pawlikowski nie
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze