Krwawe prowokacje Putina: 1999, 2002, 2004, 2014

Rosja–Ukraina \ Wojenna gorączka

Kryminalny reżim Putina gotowy jest przelać krew własnych obywateli, aby osiągnąć cel polityczny. Tak było w latach 1999, 2002 i 2004. Tak miało być 17 lipca – na ukraińskim niebie. Nie udało się – miało zginąć kilkuset Rosjan, zginęli obywatele innych państw. To pokazuje, że Rosja jest gotowa na wszystko, aby tylko nie przegrać w Donbasie. Do tego zaś potrzeba rozejmu – Putin chce go osiągnąć straszeniem wojną lub wojną Rosja działa w sprawie Ukrainy dwutorowo: pokojowo i wojennie. Oba te sposoby się uzupełniają. Dyplomatyczna ofensywa ws. „pomocy humanitarnej” i zmiany w kierownictwie rebelii są narzędziem nacisku na Zachód, aby zmusił Kijów do wstrzymania działań wojennych, ale zarazem przygotowaniem interwencji militarnej. Koncentracja dużych sił przy granicy i prowokacyjny ostrzał pozycji ukraińskich pozwalają na szybkie przejście do scenariusza wojennego, ale jednocześnie straszą Zachód możliwością wybuchu regularnej wojny. Już widać, że po przerwie spowodowanej
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze