Cytryna i święta hipokryzja

Jestem eurorealistą, a więc do Unii Europejskiej nie podchodzę na kolanach. Śmieszą mnie euroentuzjaści zapatrzeni w Brukselę niczym w święty obrazek. Taki quasi-religijny stosunek do rzeczywistości w polityce  –  a zwłaszcza w polityce międzynarodowej –  to aberracja

Doprawdy, lepsze jest chłodne spojrzenie i ocena, co jest dobre dla mojego kraju, a co złe w tym, co nazywamy procesem integracji europejskiej (czy szerzej – globalizacji). Ale postawa „ideologiczna” wobec UE, a nie merytoryczna, jest w Polsce dość częsta, niestety. Zbyt częsta.
Prawdę mówiąc, inne państwa w Europie, zwłaszcza te, które „dużo mogą”, nie przejmują się specjalnie frazeologią europejską, nawet jeśli same z niej korzystają i do niej się (taktycznie) odwołują. Traktują ją jako swoistą mowę trawę, takie euro-bla-bla-bla. Te kraje – największe lub (i) najbogatsze – robią po prostu swoje, ani na krztę nie wierząc w unijne slogany, brukselskie deklamacje, europejskie zaklęcia, w całą tę „integracyjną” propagandę. Nawet jeśli ją finansują... I wiem to na pewno – elity europłatników netto (czyli tych państw, które więcej do kasy w Brukseli dają, niż stamtąd biorą) nawet z pewnym lekceważeniem, zdziwieniem i nonszalancją patrzą na tych, którzy nie tylko opowiadają bajki o Unii będącej oazą zgodnej współpracy jej członków i powszechnej szczęśliwości, ale co gorsza – w te bajki jeszcze wierzą!!!
W UE panuje święta hipokryzja – co innego się mówi, co innego robi. Wszyscy powtarzają komunały o europejskiej jedności, a jednocześnie każdy, naprawdę każdy walczy „o swoje”. Retoryka jest zatem, owszem, integracyjna, ale praktyka jak najbardziej narodowa, a czasem nawet nacjonalistyczna. W rzeczywistości jest bowiem tak, że „Europa Europą, a o interes narodowy zabiegać trzeba”. I już. Trochę jak w konflikcie Pawlaka z Kargulem – sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. I nie ma co oburzać się na fakty. Tak po prostu jest. Co więcej, to właśnie jest...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: