Tak nam dopomóż Bóg

Na jednym z krótkich ujęć wstrząsającego filmu Jana Komasy, który zmontowany został z prawdziwych zdjęć nakręconych przez operatorów AK podczas Powstania Warszawskiego, widać powstańców składających przysięgę. Dzięki pracy specjalistów od odczytywania słów z ruchu warg możemy ją znowu usłyszeć. – Ślubuję! – pada z młodych ust, a to „ślubuję” znaczy tyle co „oddam życie”

Wielu z nich oddało je już niedługo po tym akcie strzelistym zaślubin z Rzecząpospolitą. Gdyż jest „parę starych zaklęć, dla których warto żyć”. I parę takich, dla których warto oddać życie. Potem ci młodzi chłopcy śpiewają „Rotę”. Fragmencik tylko: „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród, nie damy pogrześć…”. Chwilę później taśma się urywa. Ale dla nas ta pieśń nadal brzmi. Tę melodię i te słowa znamy doskonale, mamy je wyryte w sercach, wystarczy, że ktoś poda nutę, a za chwilę śpiewają kolejne szeregi polskich synów. Pieśń się niesie, a my maszerujemy czwórkami legionowymi, czwórkami żołnierzy spod Westerplatte i Monte Cassino, procesjami i manifestacjami, tłumami kroczącymi za trumną księdza Popiełuszki. Ta pieśń wyciska łzy z oczu i wywołuje przyśpieszone bicie serca. „Rota”.
Cnoty rycerskie
Napisany przez Marię Konopnicką wiersz, który miał premierę w piśmie „Przodownica” w 1910 r., był jednym z „kandydatów” na polski hymn. Ostatecznie w „konkursie” wygrał napoleoński „Mazurek Dąbrowskiego”. Ale tych hymnów tak naprawdę mamy więcej – bo i „Rota”, i „Marsz Pierwszej Brygady” zasługiwały także na to wyróżnienie. „Rotę” zaśpiewano po raz pierwszy podczas uroczystych obchodów 500-lecia bitwy pod Grunwaldem. Rocznica była okrągła, samo wydarzenie wybitne, a i okoliczności jubileuszu sprzyjały wielkim wzruszeniom. Polska nadal nie istniała na mapach – żyła tylko, tętniąc głośno w sercach swoich dzieci. 
Krakowskie uroczystości miały dwa takie punkty, które trzeba zauważyć i uwypuklić. Jednym było odsłonięcie pomnika króla Władysława Jagiełły, ufundowanego...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: