Rosja topi Donbas we krwi

Zestrzelony samolot z kilkudziesięcioma żołnierzami ukraińskimi, potężna bomba w pobliżu siedziby prezydenta Petra Poroszenki, „zielone czołgi” w Donbasie, radykalizacja separatystów. A do tego groźby pod adresem NATO związane ze zwiększeniem militarnej obecności Sojuszu na Wschodzie. Po podróży Władimira Putina do Francji i „pokojowych” deklaracjach Moskwy Kreml znów przeszedł do fazy wojennej

Sytuacja w obwodach donieckim i łuhańskim rozwija się w złym kierunku. Rosja chyba już odpuściła budowanie „Noworosji” od Charkowa po Odessę. Realizuje plan minimum – czyli trwałą destabilizację Donbasu. Na wzór Abchazji czy Naddniestrza. Nawet środki realizacji są podobne. Rosjanie wprowadzili do Donbasu mnóstwo najemników i ochotników z wojskowym wyszkoleniem, świetnie uzbrojonych, a kierują nimi kadrowi oficerowie wywiadu wojskowego i bezwzględni specnazowcy. Na południowym wschodzie Ukrainy Rosja prowadzi wojnę, zdejmując oznaczenia wojskowe.

Krwawy scenariusz
W nocy z piątku na sobotę, o g. 1.10, przy podchodzeniu do lądowania w Łuhańsku, rebelianci zestrzelili transportowy samolot Ił-76. Maszynę trafił samonaprowadzający się pocisk rakietowy ziemia–powietrze, wystrzelony z przenośnej ręcznej wyrzutni. Wszyscy na pokładzie zginęli – 49 wojskowych. To dotychczas najcięższa jednorazowa strata sił ukraińskich walczących z separatystami. Minister obrony Mychajło Kowal poinformował, że jedna z wersji śledztwa mówi o możliwości zdrady dyspozytorów lotów z Łuhańska. – Przestępcy, którzy ostrzelali samolot, byli bardzo dobrze przygotowani – powiedział minister, dodając, że w związku ze śledztwem czasowo zawieszono w obowiązkach m.in. naczelnika głównego zarządu operacyjnego Sztabu Generalnego generała majora Ołeksandra Szutowa. Prezydent Petro Poroszenko wini też Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która nie zapewniła bezpieczeństwa lotom wojskowym w rejonie operacji antyterrorystycznej. Zresztą to kolejny przypadek zestrzelenia...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: