Stary układ i zmiany

Po Okrągłym Stole koniecznie trzeba więc było coś wymyślić, żeby mniejszość nadal rządziła większością. I wymyślono taki mechanizm, który z powodzeniem działał przez ćwierć wieku. Działał, ale już się wyczerpuje…

Obraz polityki polskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego zależy od przyjętego punktu widzenia. Jeśli na wyniki majowej elekcji spojrzeć z dystansu, to okaże się, że najlepszym tłem dla nich jest cały proces polityczny dwudziestopięciolecia, które tak hucznie obchodził obóz władzy w rocznicę wyborów kontraktowych, 4 czerwca. Wygranymi ostatniej elekcji do Europarlamentu są bowiem ci politycy i te ugrupowania, które na scenie politycznej III RP obecne są od początku: Tusk, Kaczyński, Miller i Korwin-Mikke. Fala młodszych kandydatów na liderów: Ziobro, Gowin, Palikot – poniosła spektakularną klęskę. Ich narracje skupione były na teraźniejszości. Okazało się jednak, że dla większości elektoratu znaczenie ma kształt sceny publicznej i problemy, które w Polsce istnieją z niewielkimi zmianami od początku lat 90. Polityków, którzy to symbolizują, wyborcy potraktowali poważnie. Tych, którzy udawali, że urodzili się wczoraj, zlekceważono. To dobry argument za pojmowaniem polityki jako długofalowego procesu, wskazujący, że na obecną sytuację trzeba spoglądać jako na kontynuację gry, która toczy się w polskiej polityce od 25 lat.

Kiedy resortowe dzieci musiałyby pracować jak wszyscy
Od początku III RP, a zwłaszcza od podziału obozu solidarnościowego i powstania systemu wielopartyjnego, przed partnerami z Magdalenki stanęło pytanie, w jaki sposób oni sami i związane z nimi grupy postkomunistyczne mogą utrzymać kontrolę nad społeczeństwem, które w swej masie było im obce. Takim społeczeństwem, jakim Polacy byli i są w większości, umiarkowana partia katolicka przywiązana do tradycji mogłaby rządzić stale, jak CSU w Bawarii. Wówczas dla Michnika i Urbana nie byłoby miejsca w dobrym towarzystwie, a...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: