Transrewolucja nadchodzi

Dodano: 10/06/2014 - Nr 24 z 11 czerwca 2014

SPOŁECZEŃSTWO \ Absurdy „operacji zmiany płci”

Wyrok, jaki zapadł w mojej sprawie ostatnio w sądzie, nie ma nic wspólnego z prawami osób transseksualnych, ale jest istotnym elementem walki o język, a co za tym idzie – także o rzeczywistość Sąd – i nie jest to żart – kilkanaście dni temu zakazał mi wypowiadania się o pewnej osobie z Twojego Ruchu. Osoba ta znana jest z tego, że kiedyś była kimś innym (tego, kim była, też nie wolno mi przypominać, bo sąd uznał, że ma możliwość zmiany nie tylko rzeczywistości, lecz także przeszłości, i zakazał przypominania, kim kiedyś była), a teraz twierdzi, że jest kimś innym. Nie wolno mi także, w odniesieniu do tej konkretnej osoby, przypominać, że procedura tzw. zmiany płci (a dotyczy to zarówno jej aspektu prawnego, jak i biologicznego) w istocie nie zmienia płci, bo nie ma władzy nad ludzkimi genami, które czynią nas mężczyznami (XX) albo kobietami (XY). I choć istnieją sytuacje głębokich defektów genetycznych czy chorób (choćby obojniactwo), to transseksualizm nie ma z nimi
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze