Twardy kurs okazuje się skuteczny

A rodzina, czy też zabroniono im odwiedzać więźnia?

Niestety tak. Jak do tej pory wszystkie wizyty są zabronione.

W Polsce oskarżenia wobec Andrzeja Poczobuta spotkały się ze zdecydowaną krytyką. Nie mamy wątpliwości, że jest więźniem politycznym, który siedzi za wolność słowa. Formułowane zarzuty wydają się absurdalne.

Oczywiście, przecież oskarżono go na podstawie tekstów, które publikował jako korespondent „Gazety Wyborczej” i za wypowiedzi umieszczane na blogu. To niecodzienna praktyka wobec dziennikarzy, choć wcześniej zdarzyło się już kilka procesów o obrazę Łukaszenki, paru dziennikarzy trafiło do więzienia. Potem była dłuższa przerwa w podobnych praktykach, aż do czasu aresztowania Andrzeja.

Czy można mówić o jakiejkolwiek presji opinii publicznej na Białorusi, by oskarżenia zostały cofnięte?

Obserwuję sporą aktywność ze strony niezależnych dziennikarzy oraz działaczy Związku Polaków na Białorusi. Rozpoczęliśmy akcję zbierania podpisów pod petycją do władz, by został wypuszczony z aresztu i na rozprawę oczekiwał na wolności. Ręczymy za Andrzeja, że nie będzie w żaden sposób utrudniał śledztwa, nie zamierza uciekać z Białorusi. Przetrzymywanie go w więzieniu jest zupełnie niepotrzebne. Wielu dziennikarzy i blogerów w geście solidarności podpisało się pod każdym słowem, które wcześniej napisał Andrzej. Na razie nie wiadomo, czy prokuratura uwzględni te wszystkie gesty solidarności i poparcia.

Mówi Pani o dziennikarzach, blogerach, działaczach Związku Polaków – a co z opozycyjnymi politykami białoruskimi? Obawiają się zaprotestować?

Akcję przeciwko aresztowaniu Andrzeja ogłosiliśmy bez względu na narodowość. Na razie nie mam informacji na temat poparcia ze strony opozycyjnych polityków białoruskich. Natomiast chętnie i bez obaw swoją solidarność wyrażają zwykli ludzie.

W jakich warunkach...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: