Tęsknota za uspokajającym zastrzykiem

Prokuratura wojskowa nawet nie ukrywa, że wypełnia cele polityczne. Wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej, które każdy niezależny śledczy przyjąłby jako niedopuszczalne naciski, prokurator Szeląg z kolegami przyjmują jak zbawienny drogowskaz

Pamiętam taką oto scenę po katastrofie rosyjskiego okrętu podwodnego „Kursk”, który zatonął w wyniku wybuchu na pokładzie: rodziny ofiar przychodzą na konferencję prasową zorganizowaną przez władze Rosji. Zadają coraz bardziej niewygodne pytania. Dlaczego krewnych członków załogi powiadomiono o wydarzeniu dopiero dwa dni później? W jaki sposób mogło dojść do awarii? Dlaczego władze ukrywały położenie „Kurska”? Dlaczego nie wysłano pomocy do tych, którzy przeżyli wybuch – zginęło łącznie 118 osób, nie wszyscy od razu, część mogła umierać nawet 10 dni? Dlaczego pozwolono, by powoli umierali? Dlaczego Putin w tym czasie był na wakacjach? Dlaczego nie zezwolono, by do zatopionego okrętu, w którym uwięziona była załoga, przedostali się oferujący pomoc Norwegowie z nowoczesną kapsułą ratunkową...
Do jednej z matek, która oskarża władze Rosji z prezydentem Putinem na czele o opieszałość w podejmowaniu akcji ratunkowej, podbiega od tyłu pielęgniarka i daje jej zastrzyk uspokajający. Przez ubranie, na siłę, na oczach kamer z całego świata. Kobieta osuwa się na krzesło, niewygodne pytania z sali przestają padać.
Ten obraz natrętnie staje mi przed oczami, ilekroć widzę rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej, które bezsilnie walczą o prawdę o 10 kwietnia. Kiedy ogłaszano raport komisji Millera, nie przedstawiono im tego dokumentu choćby parę godzin wcześniej, tylko nakazano czekać na zakończenie konferencji prasowej ministra.
Dziennikarze byli na uprzywilejowanej pozycji. Rodziny zapędzono do sąsiedniej, pozbawionej telewizora sali, bo na samą konferencję, która odbywała się w Kancelarii Premiera, ich nie wpuszczono. Z obawy przed niewygodnymi pytaniami?
W zeszłym roku członkowie...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: