Czarnomorski kocioł

Aneksja Krymu zmienia układ sił w basenie Morza Czarnego na korzyść Rosji. Osłabia zaś pozycje krajów NATO z Turcją na czele. Największym strategicznym przegranym jest, oczywiście, odepchnięta od morza Ukraina. Ale w dłuższej perspektywie jeszcze większy problem może mieć Gruzja

Półwysep Krymski ma duże strategiczne znaczenie zarówno ze względów militarnych, jak i ekonomicznych. Posiadanie tutaj baz pozwala rosyjskiej armii – dzięki okrętom, samolotom i rakietom – rozciągnąć kontrolę nad znacznym obszarem Morza Czarnego. Izolować Ukrainę od morza i przeciąć centralnie akwen, utrudniając połączenia Kaukazu z Bosforem i czarnomorskimi krajami NATO.

Krymski lotniskowiec
Przed aneksją Krymu Rosja dzierżawiła od Ukrainy wojskowe instalacje, głównie w Sewastopolu, lecz także kilka mniejszych w innych punktach półwyspu. Zgodnie z umowami z Kijowem, Moskwa musiała mieć formalną zgodę rządu ukraińskiego na jakiekolwiek zmiany w potencjale Floty Czarnomorskiej. Rosjanie byli też zobowiązani z wyprzedzeniem informować Kijów o wszelkich ruchach swych jednostek morskich. Teraz Rosja ma wolną rękę w rozbudowie i modernizacji Floty Czarnomorskiej. Już ją zresztą rozbudowała, przejmując aż 51 jednostek, pływających dotychczas pod ukraińską banderą. Ukraińska Flota Czarnomorska przestała de facto istnieć. Zepchnięta do Odessy i zamkniętego na Morzu Azowskim Mariupola, liczy tylko 10 jednostek, w czym tylko jedną naprawdę wartościową pod względem bojowym: fregatę flagową Hetman Sahajdaczny. Większość sił ukraińska flota utraciła przez nieudolność dowództwa centralnego. Nie dano na czas rozkazu wypłynięcia w morze i wiele okrętów zostało po prostu zablokowanych, a potem zdobytych. W ten sposób Ukraina utraciła bazy w Sewastopolu (z trzema korwetami) i na jeziorze Donuzław (z czterema okrętami, w tym fregatą). Rosjanie zajęli też część łodzi straży przybrzeżnej Ukrainy. Niektóre jednostki, z Sewastopola, Jałty i Kerczu...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: