Osądzić resortowych ojców

Scena, która rozegrała się przed ciechanowskim sądem, więcej mówi o sprawiedliwości w III RP niż niejeden uczony referat. Pozwany Marian K., 86-letni, komunistyczny oprawca zwany Krwawym Mańkiem, na rozprawę został dowieziony z domu (odległość 200 m) z honorami, specjalistycznym ambulansem. Natomiast 95-letni Stanisław Adamczyk – opozycjonista i ofiara komunistycznych prześladowań, który protestował przed gmachem sądu – został skuty kajdankami, wrzucony do radiowozu i przewieziony na posterunek

W Polsce „sowieckie bestie”, ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia, nagminnie unikają procesów. Potwierdzają to ostatnie doniesienia o kolejnych nieudanych próbach postawienia przed sądem Czesława Kiszczaka. W tym samym czasie w prasie publikowane są informacje o podwojeniu jego emerytury. Ukazują się też zdjęcia, jak rozparty opala się na leżaku. Jest zbyt chory (jak twierdzą jego lekarze), by pofatygować się na rozprawę, za to wyjazd do letniego domu na Mazury nie sprawia mu kłopotu.
Na szczęście od czasu do czasu udaje się doprowadzić na salę sądową niektórych komunistycznych oprawców.

Krwawy Maniek nie pamięta
Po kilku nieudanych próbach, w środę, 26 marca, rozpoczął się wreszcie proces Mariana K., emerytowanego funkcjonariusza Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ciechanowie. Oskarżony dotychczas uniemożliwiał rozpoczęcie procesu, stosując różnego rodzaju wymówki i wykręty. Tym razem udało się wreszcie dostarczyć go do sądu. Został przywieziony specjalną karetką, w asyście ratowników medycznych, ponieważ miejscowa policja, ze względu na podeszły wiek i z obawy o stan zdrowia starca, odmówiła przetransportowania go.
Oskarżony, według ustaleń prokurator Jolanty Chankowskiej z IPN, w latach pracy w UB w szczególnie okrutny sposób zmuszał zatrzymanych do składania zeznań i wyjaśnień. Zawiadomienie złożył Janusz Sosnowski, syn Konstantego Sosnowskiego, którego zatrzymano za pomoc...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: