Alchemia słowa

Rymkiewicz po mistrzowsku odtwarza klimat, barwę i napięcia tamtych czasów, emigracyjne „potępieńcze swary”, spory rywalizujących wieszczów, bezdroża mistycyzmu

Kiedy czytam Jarosława Marka Rymkiewicza, nie potrafię pozbyć się wrażenia, że obcuję z magią. Nie wiem, jak On to robi. Jak sprawia, że powtarzające się zdania i zwroty, w których jest coś z refrenów pieśni i natarczywych myśli, które za nic nie chcą ulecieć spod czaszki, zamiast solenną nudą, okazują się wciągającą pułapką, niepozwalającą oderwać się od lektury?
Przeczytałem książkę „Juliusz Słowacki pyta o godzinę” ponownie po 30 latach i nie wiem, co się bardziej zmieniło, ja sam czy kontekst
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: