To, co wczoraj było oszołomstwem, dziś narzuca się samo

Nie zaprzestanę swojej pracy. Uważam, że dążenie do odkrycia prawdy o przyczynach katastrofy smoleńskiej to mój dziennikarski obowiązek i zachowywałabym się tak samo niezależnie od tego, który prezydent zginąłby w katastrofie, i jaką opcję polityczną by reprezentował – mówi Anita Gargas, dziennikarka śledcza, autorka emitowanego w Telewizji Republika programu „Zadanie Specjalne”. W rozmowie z Magdaleną Michalską dziennikarka opowiada o swoim najnowszym filmie

„Anatomia upadku” to przede wszystkim polemika z tezą, że to brzoza była przyczyną uszkodzenia skrzydła samolotu, którym leciał śp. Prezydent Lech Kaczyński. Na czym skupiła się Pani w drugiej części filmu?
Opisujemy przygotowania do podróży śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na uroczystości w Katyniu; poruszamy problem rozdzielenia wizyt i działania służb specjalnych w tle tych zdarzeń. Ponadto przybliżamy m.in. okoliczności remontu rządowego Tu-154 M w Samarze. Odnoszę wrażenie, że informacje o tych faktach opinia publiczna zarejestrowała bardzo pobieżnie. Tymczasem okazuje się, że już wtedy do polskich służb docierały sygnały, które powinny wzbudzić zaniepokojenie, spowodować, że ludziom odpowiadającym za bezpieczeństwo najważniejszej osoby w państwie zapali się czerwona lampka. Usiłowaliśmy zbadać, dlaczego tak się nie stało.
Prezentujemy kolejne relacje osób, które w dniu katastrofy przebywały w okolicy lotniska Siewiernyj.

Realizując ten film, po raz kolejny udała się Pani – wraz z współautorem filmu Rafałem Dzięciołowskim i operatorem Andrzejem Hrechorowiczem – do Smoleńska. Czym ta wizyta różniła się od poprzedniej?
W miarę upływu czasu nowe materiały zbiera się w Smoleńsku zdecydowanie gorzej. Wynika to z faktu, że Rosjanie usztywnili znacznie swoje stanowisko. Nie mam na myśli jedynie tego, że przedstawiciele rosyjskich władz i służb nie chcą rozmawiać z dziennikarzami; także zwykli Rosjanie po ogłoszeniu...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: