Oszuści siedzą, ale łupy wciąż w ich rękach

N:
Dwaj mężczyźni, którzy wyłudzali od swoich ofiar cenne nieruchomości, trafili do aresztu. Skradzione przez nich mieszkania i domy wciąż nie wróciły jednak do pokrzywdzonych. W zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem

Jeden podawał się za sędziego, drugi za pracownika banku. Kupowali drogie, warte miliony złotych nieruchomości. Stawali się ich właścicielami, po czym nie płacili za nie. Zamiast tego fałszowali dowody wpłaty instytucji finansowych, a nawet podpis wiceszefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Oszuści działali na terenie Pomorza i Mazowsza. W styczniu zostali aresztowani. Pokrzywdzeni przez ich proceder wciąż nie mogą jednak odzyskać swoich mieszkań i domów.

Fałszywy sędzia
– Sytuacja jest patowa. Z jednej strony – panowie nie mogą już nieruchomości sprzedać osobie trzeciej. Z drugiej – formalnie my nie mamy do ukradzionego nam mienia żadnych praw. To jakiś absurd. Co gorsza, nie wiadomo, kiedy koszmar się skończy – mówi nam Władysław Jankowski, deweloper, który pod koniec ubiegłego roku padł ofiarą oszustów.
Sprzedał im dom warty 2,5 mln zł. Pieniędzy nie zobaczył, a dom formalnie do niego już nie należy. Historię przedsiębiorcy opisaliśmy w styczniu. Po naszej publikacji przestępcy zostali złapani. Ale po kolei.
Tomasz L. przedstawiał się jako sędzia warszawskiego sądu. Był dla ofiar wiarygodny, ponieważ podszywał się pod osobę istniejącą – sędzia o tym samym imieniu i nazwisku pracuje w sądzie. Ze sprawą nie miał jednak nic wspólnego.
Jak pisaliśmy w „Gazecie Polskiej“, Tomasz L. i jego wspólnik Damian Sz. podpisali w listopadzie umowę kupna domu jednorodzinnego w podwarszawskich Ząbkach. Sprzedającym była firma Dernet Enterprises. Po spisaniu umowy na konto dewelopera pieniądze jednak nie trafiły. Oszuści początkowo twierdzili, że to dlatego, iż konto fałszywego sędziego sprawdza Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przesłali przedsiębiorcy dokument ze...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: