O szybkiej drodze od potęgi do upadku

W Elektrowni Opole rusza największa inwestycja przemysłowa III RP. Odpowiedzialne za realizację kontraktu wartego 11,6 mld zł jest konsorcjum trzech firm, które w ciągu rządów Donalda Tuska stoczyły się ze szczytu sukcesu na dno upadku. Faktycznie jednak zarobi na tym przedsięwzięciu ktoś inny – międzynarodowy potentat, który przegrał niegdyś konkurs na tę budowę. Dla premiera projekt w Opolu jest tak ważny, że aby go zrealizować, nie wahał się pozbyć zasłużonych urzędników i menedżerów. Nie oszczędził nawet starego przyjaciela

Największa inwestycja epoki Donalda Tuska jest modelowym przykładem patologii stworzonego przez niego systemu. Realizatorami kontraktu są trzej potentaci budowlani, którzy pod rządami PO stali się biedakami. Gdyby nie udział w tym kontrakcie, firmy te straciłyby rację bytu. Nie one jednak będą głównym beneficjentem tego projektu.

Impreza jak za Gierka
– Budowa nowych bloków energetycznych w Elektrowni Opole to największa inwestycja przemysłowa w Polsce po 1989 r. – powiedział szef rządu podczas uroczystości inauguracji tej budowy w połowie lutego. – Wszyscy powinni na tym skorzystać, wszyscy powinni na tym wygrać – podkreślił. Według premiera, nowe bloki będą produkowały prąd dla 2 mln gospodarstw domowych, a w inwestycję zaangażowanych będzie 350 dostawców oraz 200 wykonawców. Uruchomienie pierwszego z budowanych bloków ma nastąpić w 2018 r., a drugiego na początku 2019 r. W szczytowym okresie na budowie ma pracować 4 tys. osób.
Szef resortu skarbu Włodzimierz Karpiński podkreślał: „Ta inwestycja jest obecnie największą inwestycją w moce wytwórcze realizowaną w Europie” i dodał, że rozbudowa Elektrowni Opole to element programu inwestycji energetycznych, który do 2030 r. pochłonie ok. 60 mld zł.
Z kolei Marek Woszczyk, prezes kontrolowanej przez skarb państwa Polskiej Grupy Energetycznej, która jest zleceniodawcą tej budowy, mówił, że w ciągu minionych sześciu lat...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: