Cel nie uświęca środków

Dziesięć lat temu, jadąc z pomocą charytatywną do parafii katolickiej w Charkowie, mogłem obserwować finał tzw. pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Panowała ogromna euforia, także wśród tamtejszych Polaków. Wiktor Juszczenko, nowy prezydent, był fetowany także w Polsce. Porzucił wprawdzie żonę i dzieci, wiążąc się z młodą Amerykanką, ale to nie przeszkadzało senatowi KUL (przy wsparciu abp. Józefa Życińskiego) nadać mu tytułu doktora honoris causa. Od strony politycznej był wspierany przez...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: