To nie są czasy dla Judymów

Jedna z warszawskich przychodni. W poczekalni tłum poddenerwowanych ludzi. Złość na kolejki, drożejące leki, zasłyszane opowieści o pomyłkach lekarskich. Po drugiej stronie barykady – lekarze. Zmęczeni i tak samo wściekli. Na system, który ustawia ich w roli wrogów pacjentów. Postanowiłam ich wysłuchać

‒ Brzydkie słowo na „k”? – pyta jeden z wrocławskich lekarzy. – Kontrakty. Z NFZ.
‒ My naprawdę chcemy dobrze dla pacjentów – przekonuje mnie młoda ginekolog, z którą rozmawiam, kiedy w końcu znajduje dla mnie wolny kwadrans po długim dyżurze. ‒ Ale coraz trudniej jest to pacjentom wytłumaczyć. Ich złość koncentruje się na nas. Ten system nie działa! –
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: