Dlaczego prowokatorzy z Ukrainy plują Polakom w twarz?

Korespondencja z Kijowa \ Prawy Sektor od podszewki

W ubiegły czwartek w „Rzeczpospolitej” ukazał się wywiad Jędrzeja Bieleckiego z Andrijem Tarasenką, rzecznikiem paramilitarnej organizacji Prawy Sektor. Nie chcę analizować tego wywiadu ani roztrząsać postawionych w nim akcentów. Nie rozumiem tylko jednej kwestii: dlaczego radykał z Ukrainy jest przedstawiany jako lider banderowców? Moim zdaniem, organizacja, którą reprezentuje Tarasenko, ma z banderowcami niemal tyle wspólnego co z NKWD czy później KGB. Dla jednych i drugich Bandera był i wciąż jest tylko pretekstem. I tak jak wcześniej posługiwanie się Banderą miało usprawiedliwiać stosowanie represji, tak dziś jest sposobem na skłócenie Polaków i Ukraińców, czemu służy przedstawianie tych ostatnich jako jednego wielkiego zbiorowiska banderowców. Tymczasem dla wielu członków Prawego Sektora Bandera jest po prostu instrumentem, za którym stoją, owszem, grube pieniądze, ale z całą pewnością nie ideologia. A nawet jeżeli, to nie ma ona nic wspólnego z nacjonalizmem.
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze