Czekiści z Kremla przejęli władzę na Ukrainie

Na Ukrainie wypełnia się właśnie rosyjski scenariusz. Nie wiadomo tylko, czy jego twórcy przewidują podział kraju i objęcie kontrolą „jedynie” części wschodniej, czy też zamierzają zapanować nad całością. Rosyjscy najemnicy, mierzący z broni do protestujących, Andrij Klujew na czele prezydenckiej administracji, FSB-owska siatka wpływów oplatająca najwyższe szczeble władzy

To jasne, że sojusznicy Janukowycza przypuścili na Ukrainie atak nie po to, by go wesprzeć, lecz by dopiąć swego i osiągnąć własne cele. Strzelanie do manifestantów w Kijowie, uprowadzenia, ogólna destabilizacja sytuacji w państwie – wszystkie te „akcje” są, jak donoszą wiarygodne źródła, dziełem rosyjskich najemników. I nikt – od posłów ukraińskiego parlamentu począwszy, a na byłych oficerach służb specjalnych Ukrainy kończąc – nie ma wątpliwości: w kraju grasuje banda putinowskich zabójców. Zdaniem Alekseja Arestowycza, eksperta ds. wojska, który w zeszłym tygodniu wystąpił w programie stacji telewizyjnej ZIK, na Ukrainie przebywają „szwadrony śmierci FSB”, jednostki do zadań specjalnych trenowane na Kaukazie. Według Arestowycza, w kraju, pod przykrywką różnorakich klubów sportowych, organizacji pozarządowych itp., przebywa aktualnie około 30 takich jednostek. Były rzecznik prasowy SBU Stanisław Reczynski potwierdził te domniemania w wywiadzie udzielonym ukraińskim mediom: „Tu nie chodzi o wojnę domową, lecz o inwazję rosyjskich służb specjalnych. Dane z wielu źródeł potwierdzają, że w SBU siedzą oficerowie z FSB, a wśród żołnierzy milicyjnych jednostek specjalnych są Rosjanie. To oni porywają i zabijają ludzi. Nie chcę usprawiedliwiać Berkutu, nie są lepsi” – powiedział. Były minister obrony narodowej, a obecnie opozycyjny poseł Anatolij Hrycenko, też nie ma złudzeń: „W Kijowie są obecne rosyjskie służby specjalne”.

Janukowycz stracił kontrolę
Napięcia społeczne i eskalacja siły wobec manifestantów mają sprowokować Majdan do użycia...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: