Strzelające gitary

Ostatnio zaroiło się od porównań naszych publicystów do różnych postaci filmowych i literackich. Jacek Żakowski zobaczył podobieństwo autorów „Resortowych dzieci” do dealerów narkotyków. Jak rozumiem, próba sprzedania jego sylwetki jest porównywalna z wprowadzeniem na rynek działki heroiny. Wprawdzie sąd już zakazał pokazywania jego twarzy, ale kolportowanie życiorysu jest wciąż legalne, czego o heroinie powiedzieć się nie da.

Inny problem to uzależnienie. Biorąc heroinę, można chcieć to powtarzać w nieskończoność. Po krótkim kontakcie z Żakowskim wcale nie ma się ochoty ponownie słuchać go i czytać. Jeden z autorów „Rzeczpospolitej” porównał Dorotę Kanię, Jurka
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: