Byłem resortowym dzieckiem

Zbierałem z kolegami podpisy pod żądaniem transmitowania Mszy św. w TVP. Internowany w stanie wojennym prowadziłem w Białołęce modlitwę przez kraty. Byłem dwukrotnie więziony na Służewcu. Jako stróż na budowie metra podjąłem współpracę z prasą podziemną i emigracyjną. Po upadku komuny pracowałem w „Tygodniku Solidarność” i „Gazecie Polskiej”. „Resortowe dzieci” mogły wybrać taką drogę życiową. Wybrały inaczej

Karol Modzelewski w swoich wspomnieniach pt. „Zajeździmy kobyłę historii” powiada z dumą, że jest rewolucjonistą w drugim pokoleniu. Ja bym mógł per anologiam zadeklarować, że jestem rewolucjonistą w pokoleniu trzecim. Mój cioteczny dziadek Władysław Skoryński był bowiem bojowcem w Organizacji Bojowej PPS i w strzelaninie z Kozakami został ciężko ranny. Powinienem tu z dumą podkreślić, że kierowana przez Józefa Piłsudskiego PPS „frakcja rewolucyjna” była w owych czasach jedyną organizacją polityczną walczącą otwarcie o niepodległość Polski.

Moi rodzice komuniści  
Mój ojciec Roman Zambrowski, dla którego Władysław Skoryński był wujkiem po kądzieli, w pierwszych latach II Rzeczypospolitej podjął nielegalną działalność komunistyczną w szeregach Komunistycznego Związku Młodzieży. Do komunizmu dał się zaagitować Zygmuntowi i Julii Gordonom – kuzynom mojej matki Hanny Rafałowiczówny (wrócili oni właśnie z bolszewickiej Rosji pełni rewolucyjnych idei).
Moja babcia Zofia – w odróżnieniu od Gordonów – wróciła z Sowdepii znacznie bardziej krytyczna wobec bolszewików, miała bowiem odmienne doświadczenia. Za sprawą odeskiej CzK straciła drugiego męża.
Po śmierci mojego dziadka wyszła powtórnie za mąż za kolegę zmarłego małżonka. Po wybuchu I wojny światowej męża babci zmobilizowano do carskiego wojska. Gdy Rosjanie opuszczali Warszawę, babcia wyjechała do Odessy, by nie tracić kontaktu z mężem. Traf chciał, że dostał się on do niemieckiej niewoli i połączyli się dopiero po podpisaniu pokoju w...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: