Pożar w metrze i najwyższe napięcia

Kłęby dymu, panika w metrze, kilka osób w szpitalu – to bilans pożaru pociągu Inspiro. Ratusz mówi o sprawnej akcji ewakuacyjnej, pasażerowie – o totalnym chaosie. Trwa postępowanie. Dlaczego w supernowoczesnym pociągu doszło do tak dramatycznych zdarzeń?

Tydzień przed referendum w sprawie odwołania prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz z wielką pompą uczestniczyła w oddaniu do ruchu pociągu Inspiro. Miesiąc po referendum pociąg się zapalił. Kilka osób trafiło do szpitala, do tragedii brakowało niewiele. Jak donosiły media, pociąg nie powinien zostać dopuszczony do użytku.

Akcja pod lupą śledczych
Podczas akcji ratunkowej nie uniknięto uchybień. Najpoważniejszym miało być niewyłączenie szyny prądowej, czyli tzw. trzeciej szyny w tunelu metra. – Ludzie z zadymionego pociągu zostali wypuszczeni w tunelu, w którym wzdłuż ściany przebiega szyna pod napięciem 750 V. Wybuchła panika. Gdyby ktoś dotknął szyny, poniósłby śmierć na miejscu – mówi nasz informator. – Procedury mówią jasno: w razie wypuszczenia pasażerów w tunelu napięcie musi być wyłączone. Tymczasem ludzi wypuszczono, a chwilę potem pociąg wjechał na stację Politechnika. A więc musiał być pod napięciem!

Ekspert: mogło dojść do niewyobrażalnej tragedii
Pożar w tunelu należy na kolei do zdarzeń szczególnie niebezpiecznych. Akcja ratunkowa jest utrudniona, skala tragedii może być ogromna. Zdaniem ekspertów, pociągi metra powinny być niepalne, a fakt samego zadymienia musi niepokoić.
– Trudno na gorąco przesądzać, co się stało. Pociąg Inspiro to rzeczywiście nowoczesny skład – mówi w rozmowie z reporterami gazety Telegraf24 Jarosław Kiepura, były członek rady nadzorczej Tramwajów Warszawskich. – Nie wiem, czy zawiodły procedury przy odbiorze składu, czy coś innego. Jednak skala awaryjności musi niepokoić. Należałoby przeanalizować cały proces decyzyjny przy oddawaniu pociągu do użytku. Inną sprawą jest...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: