Sensacyjne losy „Madonny pod jodłami” Lucasa Cranacha

Rewindykacja dóbr kultury \ Nieznane arcydzieło

Uniknięcie zniszczenia z rąk sołdatów, fałszerstwo, przemyt, śledztwo pani konserwator sztuki, wreszcie rewindykacja – to wszystko mieści się w pasjonującej historii jednego z najcenniejszych dzieł sztuki, jakie kiedykolwiek znajdowały się w zbiorach polskich. Mało kto wie, że w Polsce mamy tak wspaniałe arcydzieło z tak wyjątkową, sensacyjną wręcz historią. W muzeum, gdzie jest wystawiane, nie ustawiają się kolejki Wrocław, rok 1961. Mężczyzna samotnie maszeruje ulicą, niosąc z namaszczeniem ponadmetrowy pakunek. Nikt nie przypuszcza, że trzyma w rękach bezcenną przesyłkę ‒ „Madonnę pod jodłami” pędzla mistrza Lucasa Cranacha Starszego. Mężczyzna to przedstawiciel Muzeum Archidiecezjalnego. Ma dostarczyć arcydzieło do Danieli Stankiewicz z pracowni konserwacji Muzeum Narodowego we Wrocławiu, która miała się zająć niepokojącym pęknięciem obrazu. Daniela Stankiewicz nie była uprzedzona o przybyciu gościa. W przeciwnym wypadku byłaby zapewne podekscytowana ‒ wiedziała
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze