Najpierw „razwod”, potem „kidok”

Metody działania dyplomacji rosyjskiej można scharakteryzować za pomocą dwóch pojęć zaczerpniętych z rosyjskiego slangu: „razwod” i „kidok”

Razwod to podjęcie działań w celu uzyskania konkretnych korzyści. Tak było, gdy Kreml przekonał Kijów do wycofania się z negocjacji z UE w zamian za pewne obietnice. Po razwodzie jednak przychodzi czas na kidok – całkowite wycofanie się z danego słowa. Ten proces właśnie zachodzi na Ukrainie, która bez unijnego wsparcia finansowego nie miała żadnych szans, by oderwać się od Rosji. Jak utrzymuje strona ukraińska, gdyby Kijów zdecydował się na podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE, straty finansowe z tego tytułu mogłyby sięgnąć nawet 160 mld dolarów. Najwięcej przegraliby na tym ukraińscy oligarchowie. Według prezydenta Ukrainy, Wiktora Janukowycza, na samej tylko wojnie handlowej z Federacją Rosyjską w tym roku państwo straciło ok. 5,5 mld dolarów, a do końca roku straci kolejne 3 mld. Czy to właśnie argument finansowy przekonał Kijów do wycofania się z negocjacji z Brukselą?

Kij i marchewka
Główną przyczyną zerwania dalszych rokowań w sprawie podpisania umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą i UE była polityka „kija i marchewki”, z powodzeniem stosowana przez Kreml w stosunku do Kijowa.
W teorii motywacji, jako kij i marchewkę określa się czynniki negatywne i pozytywne, wpływające na stanowisko drugiej strony. W przypadku Wiktora Janukowycza kijem mogą być kompromitujące go materiały, będące w posiadaniu Rosji, czy inne metody nacisku, których istnienia i natężenia możemy się jedynie domyślać. Jedną z „części składowych kija” byłaby oczywiście kontynuacja wojny handlowej z ukraińskimi oligarchami. Co do marchewki – w wydaniu rosyjskim sprowadza się ona do haseł: razwod i kidok, czyli w grubym streszczeniu do perfidnego kuszenia drugiej strony obietnicami bez pokrycia. Pretekstem do zastosowania przez Rosję metody kija i marchewki była oczywiście...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: