Rekonstrukcja jako metoda

„Władza rządzi przez obsadzanie stanowisk. Władza przestaje być władzą, jeśli nie umie obsadzać stanowisk” – to słowa Nikołaja Jeżowa, jednego z najbardziej bezwzględnych aparatczyków sowieckiego kierownictwa, szefa NKWD w latach 30.

Jeżow wiedział, o czym mówi – sam przeszedł długą drogę, pnąc się po kolejnych szczeblach kariery urzędniczej, wykorzystując do własnego awansu system władzy, który opierał się na bezwzględnej lojalności, ślepym posłuszeństwie i trwaniu przy przywódcy. Ci, którzy ośmielali się kroczyć drogą odstępców, reformatorów czy wewnętrznych opozycjonistów w partii, kończyli źle – jak Trocki, Zinowiew, Bucharin etc. Nawet jeśli któryś z akolitów Józefa Stalina stawał się jego zaufanym, mógł bardzo szybko nie tylko pożegnać się ze stanowiskiem, ale też za nadmiar ambicji zapłacić własną głową. Tak było też w wypadku samego Jeżowa, który na szczycie przetrwał zaledwie dwa lata. Potem zniknął, rozpłynął się, zapadł pod ziemię. O ile inne wyroki śmierci w sowieckim totalitarnym państwie zawsze znajdowały odpowiednie medialne usprawiedliwienie, o tyle egzekucja Jeżowa przeszła bez echa. Jakby nie było człowieka. Życiorys tego potwora, który opracował i zastosował w praktyce okrutny system niszczenia przeciwników, zastraszania oraz wyciągania za pomocą wymyślnych tortur takich zeznań, jakie tylko się chciało, jest pewnym symbolem tamtej epoki. I stanowi doskonały przykład bolszewickiego systemu sprawowania i utrzymywania władzy.

Ten system nie dotyczył jedynie pryncypiów. O zasadach socjalistycznych mówiono często, przy wszelkich możliwych okazjach, ale wykorzystywano je jako wygodne narzędzia uprawiania polityki, a nie ideał nakazujący sposób postępowania. Na przykład – najpierw otwarto drogę drobnej przedsiębiorczości w leninowskim programie NEP (Nowaja Ekonomiczieskaja Polityka), a nawet zachęcano przedsiębiorców z zagranicy do inwestowania w ZSRR, aby po kilku latach nagle położyć temu tamę. Stalin raz...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: