PRASOWALNIA \ wis

Ekspertka smoleńska
Na łamach „Polski the Times” Janina Paradowska nie po raz pierwszy, ale jak zawsze zgodnie z linią rządu: „Dyskurs o brzozie jednak zmniejsza liczbę zwolenników zamachu, choć jednocześnie powiększa liczbę tych, którzy już niczego nie rozumieją. I mamy oto kolejny akt smoleńskiej sprawy, której główną bohaterką nieodmiennie jest brzoza. Można wręcz odnieść wrażenie, że pod Smoleńskiem nie wydarzyła się żadna narodowa tragedia, że nie zginęła czołówka polskiej polityki z prezydencką parą na czele, że zasadniczym i jedynym trwałym elementem tamtego wydarzenia jest spór o brzozę, której rola w istocie była przecież drugoplanowa, a przesłoniła wszystko. Pamięć, ból, żal, narodową żałobę. Tragedię sprowadziła do poziomu absurdu. A przecież to nie brzoza była przyczyną katastrofy (…).  Można tylko dodać, że powinien był znaleźć się ktoś z organizatorów, kto by miał odwagę powiedzieć: Nie lecimy, to nie są warunki do bezpiecznego lądowania. Nikogo jednak odważnego nie było, a teraz mamy brzozę jako taki zastępczy przedmiot sporu”. Szczęście, że mamy wybitnych specjalistów od katastrof lotniczych, którzy już wszystko wiedzą.

Fryzjer bez butów
„Rzeczpospolita” przedrukowała pouczający artykuł dość zapomnianego José Manuela Barroso, który pisze m.in.: „Nie do Unii należy decyzja, jakie buty powinni nosić fryzjerzy – deklaruje przewodniczący Komisji Europejskiej. – Niech Unia będzie wielka w wielkich sprawach. W sprawach małych – niech będzie mniejsza. Chcemy uwolnić potencjał wzrostu i zatrudnienia? Zdejmijmy z przedsiębiorstw zbędne obciążenia. Takie jest moje przesłanie na posiedzenie Rady Europejskiej w tym tygodniu. To konieczność, którą bardziej niż kiedykolwiek unaocznił kryzys gospodarczy. Granice państw w coraz mniejszym stopniu stanowią barierę zarówno dla szans, które stwarza gospodarka, jak i dla problemów natury socjalnej. Dlatego coraz częściej polityczne decyzje muszą mieć charakter...
[pozostało do przeczytania 19% tekstu]
Dostęp do artykułów: