Zależy, gdzie się ucho przyłoży

Podobno NSA jest w posiadaniu 200 numerów telefonów 35 liderów świata. Tusk może spać spokojnie, nie jest jednym z liderów świata, nie jest nawet liderem naszego podświata. Dziś, dzięki elektronice, inwigilacja jest tak powszechna jak serwowane już na wszystkich kontynentach żarcie śmieciowe.

Nareszcie mamy temat zastępczy o wymiarze globalnym. Służby wywiadowcze Stanów Zjednoczonych podsłuchiwały telefony, łącznie z komórkowymi, samej kanclerz Republiki Federalnej Niemiec Angeli Merkel. W tym tajną, łamaną przez poufną. Ciekawe, co ta Angela wygadywała np. na Baracka Obamę albo Putina. I na III Rzeczpospolitą Ludową, to znaczy na Tuska i jemu podobnych. Rzecznik Białego Domu zapewnił, że już nie podsłuchują, ale nie zaprzeczył, że podsłuchiwali, co twierdzi były pracownik Centralnej Agencji Wywiadowczej CIA i Agencji Bezpieczeństwa narodowego NSA Edward Snowden, przebywający na urlopie politycznym, czyli tymczasowym azylu w Federacji Rosyjskiej. Nie da się ukryć, że znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Rosyjskie służby są mu bliskie, bo sam służył i inwigilował, nie tylko Angelę Merkel, ale trzy czwarte, jeśli nie więcej, ziemskiego globu. Rzecz jednak w tym, że Snowden nie odkrył Ameryki, to Ameryka odkryła RFN, Francję, Włochy, Japonię Australię, Kanadę i Rosję. Waszyngton tłumaczy się z tej totalnej inwigilacji następująco: robiliśmy to, aby rozpracować zagrożenie terrorystyczne. Niby chytrze, ale w dziedzinie chytrości nie są w stanie dogonić Rosji, bo jest to najchytrzejsza władza na świecie i dysponuje najchytrzejszymi służbami nie tylko na naszej planecie, ale i w kosmosie. Gdyby jeszcze miała warunki techniczne równe USA, Barack Obama nie uchroniłby przed totalną inwigilacją swojej osoby i całej ekipy rządzącej, a także małżonki i córeczek.

Póki co, Rosjanie inwigilują głównie za pomocą szpiegów, w czym są mistrzami. Ale wszystko przed nimi. W naszych mediach pada wstrząsające pytanie: czy...
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: